Ludacris: Battle Of The Sexes
Prace nad powstaniem tej płyty trwały ponad rok. "Battle Of The Sexes" jest siódmym studyjnym krążkiem Ludacrisa i opowiada o odwiecznym konflikcie i różnicach pomiędzy kobietą i mężczyzną. Płytę promuje singiel "How Low". Wśród gości zaproszonych do współpracy nad albumem znaleźli się m.in. Ne-Yo, Flo Rida, Lil'Kim, Eve czy Nicki Minaj. więcej»
Joanna Kurkowicz, Polish Radio Symphony Orchestra: Grażyna Bacewicz, Violin Concertos Nos 1, 3 and 7
-
bardzo dobre pokaż recenzje80 -
pokaż recenzjeX
OPIS
Lutosławski uważał ją za najwybitniejszego kompozytora wśród kobiet. W tym roku przypada setna rocznica urodzin Grażyny Bacewicz.
- Pomysł, by nagrać płytę z jej koncertami, zrodził się, gdy uświadomiłam sobie, że te fantastyczne utwory należą po prostu do arcydzieł literatury muzycznej - opowiada skrzypaczka Joanna Kurkowicz.
Na krążku Violin Concertos towarzyszy jej Polska Orkiestra Radiowa.
Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych premierach? Załóż konto aby otrzymywać nasz newsletter!
Recenzje
Skrzypaczka interpretuje tę muzykę z zadziornością, ale i śpiewnością w częściach powolnych, zachwycając pięknym dźwiękiem (skrzypce Guarneriego!). Orkiestra współpracuje z nią godnie. Ta płyta to dobry towar eksportowy.... więcej »
III koncert, z 1948 r., przesycony jest polskim folklorem (tego zresztą wymagała od kompozytorów ludowa władza). Bacewicz potrafiła jednak w nowoczesny sposób przetworzyć góralskie rytmy i melodie, nadając im walor uniwersalny.... więcej »
Recenzje użytkowników
Archiwum numerów
dwutygodnik - strona kultury
Elektryczne / Pliki multimedialne
nina.gov.pl
Kobiety, wino i śpiew
TOMASZ CYZ
Te trzy koncerty Grażyny Bacewicz spaja upodobanie do rytmu - jego zmienności, ostrości, kontrastowości. I liryzm. Gdybym nie był feministą, napisałbym: taki kobiecy
Grażyna Bacewicz "Violin Concertos Nos. 1, 3 and 7".
Joanna Kurkowicz (skrzypce), Łukasz Borowicz (dyr.),
Polska Orkiestra Radiowa, Chandos 2009
Są trzy (co najmniej) powody, dla których warto tą płytę mieć, słuchać jej, i pisać o niej. Po pierwsze - tzw. Rok Grażyny Bacewicz, związany z okrągłymi rocznicami urodzin (100-lecie) i śmierci (40-lecie) kompozytorki. Po drugie - sama muzyka, która po latach smakuje jak dobre, dojrzałe, mocne wino, nie powodując bólu głowy. I po trzecie wreszcie - muzycy, którzy wiedzą, co robić, by dźwięki docierały do nas intensywniej. I zostawały na dłużej. Nie tylko na chwilę.
Zacznijmy od trzeciego. Właśnie toczą się dziwne gry wokół likwidacji / nie likwidacji orkiestr radiowych (co ma związek z ustawą medialną, abonamentem i innymi opowieściami dziwnej treści), a tu Polska Orkiestra Radiowa dostarcza jedynego zdroworozsądkowego argumentu przeciwko grzebaniu w jej życiorysie. Po prostu gra najlepiej jak potrafi. Gra świetnie. Brzmi gęsto, soczyście, czasem mgliście, czasem wulkanicznie. Wszystko jak trzeba.
Oczywiście, na pierwszym planie jest Joanna Kurkowicz, która świetnie czuje wszystkie przęsła, dygresje, zmienności i pulsacje muzyki Grażyny Bacewicz. Potrafi lirycznie zaśpiewać, zanucić, zaszeptać, by zaraz wybuchnąć histerycznie, agresywnie, dziko. Jest w tym graniu pełne opanowanie i gorączka emocji.
A gdzieś w tle tego wszystkiego maestro Borowicz. Za to, co ten młody (ciągle) polski dyrygent zrobił w niedługim czasie z Polską Orkiestrą Radiową, zasługuje już na dożywotni tytuł jej dyrektora (wiem, wiem, w przypadku dalszego - mam nadzieję! - życia POR-u to mogłoby nie służyć ani orkiestrze, ani dyrygentowi). Odnalazł jej zagubione brzmienie, wygładził kanty, wysubtelnił kontrasty i poziomy. Nadał charakter.
A teraz drugie i pierwsze zarazem (są tacy, którzy oddzielają twórcę od tworzywa, ja nie umiem). Te cztery utwory - Koncerty skrzypcowe I, III i VII oraz Uwerturę - dzieli dwadzieścia osiem lat (1937, 1948, 1965 oraz 1943). W tym czasie zmieniło się wiele - w historii świata, w historii sztuki, w muzyce. Także w idiomie muzycznym Grażyny Bacewicz (elementy neoklasyczne w I Koncercie, ludowość III Koncertu, awangarda w VII Koncercie).
Ale jest niejedno coś, co to wszystko spaja. To choćby upodobanie do rytmu - jego zmienności, ostrości, kontrastowości. I liryzm (gdybym nie był feministą, napisałbym: taki kobiecy). Posłuchajmy środkowej części VII Koncertu (Largo), żeby poczuć jego smak. Kobieco?
Dodaj swoją recenzję





























Trzy style, trzy epoki, trzy różne przeżycia, a jednak spojone radością. Kurkowicz, wykładowczyni w amerykańskich uczelniach i utytułowana wirtuozka, porusza się w tej materii ze zdumiewającą swobodą, a orkiestra PR pod batutą młodego Łukasza Borowicza tworzy dla niej mocne, eleganckie tło.... więcej »