Joanna Kurkowicz, Polish Radio Symphony Orchestra: Grażyna Bacewicz, Violin Concertos Nos 1, 3 and 7

OPIS
Lutosławski uważał ją za najwybitniejszego kompozytora wśród kobiet. W tym roku przypada setna rocznica urodzin Grażyny Bacewicz.

- Pomysł, by nagrać płytę z jej koncertami, zrodził się, gdy uświadomiłam sobie, że te fantastyczne utwory należą po prostu do arcydzieł literatury muzycznej - opowiada skrzypaczka Joanna Kurkowicz.

Na krążku Violin Concertos towarzyszy jej Polska Orkiestra Radiowa.


Podyskutuj o tym na forum!

Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych premierach? Załóż konto aby otrzymywać nasz newsletter!

Śledź nas na:

     

 

Recenzje

80
Newsweek.pl  |  Filip Łobodziński

Trzy style, trzy epoki, trzy różne przeżycia, a jednak spojone radością. Kurkowicz, wykładowczyni w amerykańskich uczelniach i utytułowana wirtuozka, porusza się w tej materii ze zdumiewającą swobodą, a orkiestra PR pod batutą młodego Łukasza Borowicza tworzy dla niej mocne, eleganckie tło.... więcej »

80
Polityka  |  Dorota Szwarcman

Skrzypaczka interpretuje tę muzykę z zadziornością, ale i śpiewnością w częściach powolnych, zachwycając pięknym dźwiękiem (skrzypce Guarneriego!). Orkiestra współpracuje z nią godnie. Ta płyta to dobry towar eksportowy.... więcej »

80
Rzeczpospolita  |  Jacek Marczyński

III koncert, z 1948 r., przesycony jest polskim folklorem (tego zresztą wymagała od kompozytorów ludowa władza). Bacewicz potrafiła jednak w nowoczesny sposób przetworzyć góralskie rytmy i melodie, nadając im walor uniwersalny.... więcej »

Recenzje użytkowników

100
Meta Sonique  |  2009-08-13 06:15:53

Archiwum numerów
dwutygodnik - strona kultury
Elektryczne / Pliki multimedialne

nina.gov.pl
Kobiety, wino i śpiew
TOMASZ CYZ
Te trzy koncerty Grażyny Bacewicz spaja upodobanie do rytmu - jego zmienności, ostrości, kontrastowości. I liryzm. Gdybym nie był feministą, napisałbym: taki kobiecy

Grażyna Bacewicz "Violin Concertos Nos. 1, 3 and 7".
Joanna Kurkowicz (skrzypce), Łukasz Borowicz (dyr.),
Polska Orkiestra Radiowa, Chandos 2009
Są trzy (co najmniej) powody, dla których warto tą płytę mieć, słuchać jej, i pisać o niej. Po pierwsze - tzw. Rok Grażyny Bacewicz, związany z okrągłymi rocznicami urodzin (100-lecie) i śmierci (40-lecie) kompozytorki. Po drugie - sama muzyka, która po latach smakuje jak dobre, dojrzałe, mocne wino, nie powodując bólu głowy. I po trzecie wreszcie - muzycy, którzy wiedzą, co robić, by dźwięki docierały do nas intensywniej. I zostawały na dłużej. Nie tylko na chwilę.
Zacznijmy od trzeciego. Właśnie toczą się dziwne gry wokół likwidacji / nie likwidacji orkiestr radiowych (co ma związek z ustawą medialną, abonamentem i innymi opowieściami dziwnej treści), a tu Polska Orkiestra Radiowa dostarcza jedynego zdroworozsądkowego argumentu przeciwko grzebaniu w jej życiorysie. Po prostu gra najlepiej jak potrafi. Gra świetnie. Brzmi gęsto, soczyście, czasem mgliście, czasem wulkanicznie. Wszystko jak trzeba.
Oczywiście, na pierwszym planie jest Joanna Kurkowicz, która świetnie czuje wszystkie przęsła, dygresje, zmienności i pulsacje muzyki Grażyny Bacewicz. Potrafi lirycznie zaśpiewać, zanucić, zaszeptać, by zaraz wybuchnąć histerycznie, agresywnie, dziko. Jest w tym graniu pełne opanowanie i gorączka emocji.
A gdzieś w tle tego wszystkiego maestro Borowicz. Za to, co ten młody (ciągle) polski dyrygent zrobił w niedługim czasie z Polską Orkiestrą Radiową, zasługuje już na dożywotni tytuł jej dyrektora (wiem, wiem, w przypadku dalszego - mam nadzieję! - życia POR-u to mogłoby nie służyć ani orkiestrze, ani dyrygentowi). Odnalazł jej zagubione brzmienie, wygładził kanty, wysubtelnił kontrasty i poziomy. Nadał charakter.
A teraz drugie i pierwsze zarazem (są tacy, którzy oddzielają twórcę od tworzywa, ja nie umiem). Te cztery utwory - Koncerty skrzypcowe I, III i VII oraz Uwerturę - dzieli dwadzieścia osiem lat (1937, 1948, 1965 oraz 1943). W tym czasie zmieniło się wiele - w historii świata, w historii sztuki, w muzyce. Także w idiomie muzycznym Grażyny Bacewicz (elementy neoklasyczne w I Koncercie, ludowość III Koncertu, awangarda w VII Koncercie).

Ale jest niejedno coś, co to wszystko spaja. To choćby upodobanie do rytmu - jego zmienności, ostrości, kontrastowości. I liryzm (gdybym nie był feministą, napisałbym: taki kobiecy). Posłuchajmy środkowej części VII Koncertu (Largo), żeby poczuć jego smak. Kobieco?

Dodaj swoją recenzję

nazwa użytkownika:
Zarejestruj się, aby dodawać recenze bez wpisywania nazwy użytkownika i wygrywać nagrody w naszych konkursach!

ocena: ?

0
10
20
30
40
50
60
70
80
90
100


recenzja:

blogi pilkarskie | pilka nozna informacje | Filmy, muzyka, gry, ksiazki - recenzje | sprzatanie biur Warszawa