Ludacris: Battle Of The Sexes
Prace nad powstaniem tej płyty trwały ponad rok. "Battle Of The Sexes" jest siódmym studyjnym krążkiem Ludacrisa i opowiada o odwiecznym konflikcie i różnicach pomiędzy kobietą i mężczyzną. Płytę promuje singiel "How Low". Wśród gości zaproszonych do współpracy nad albumem znaleźli się m.in. Ne-Yo, Flo Rida, Lil'Kim, Eve czy Nicki Minaj. więcej»
Massive Attack: Heligoland
-
bardzo dobre pokaż recenzje84 -
pokaż recenzjeX -
recenzje światowe79
OPIS
Piąty album studyjny najważniejszego przedstawiciela trip hopu. Pojawią się na nim wokale Damona Albarna, Hope Sandoval, Martiny Topley-Bird, Guya Garveya i Tundego Adebimpe. U boku założycieli grupy Roberta Del Naja i Granta Marshalla usłyszymy także ich wieloletniego współpracownika Horace'a Andy'ego. Damon zagrał również na basie w utworze 'Flat Of The Blade' oraz na instrumentach klawiszowych w "Splitting The Atom", natomiast w "Saturday Come Slow" usłyszymy partię gitary w wykonaniu Adriana Utleya z Portishead. Przy niektórych utworach z zespołem współpracował Tim Goldsworthy z DFA. Okładkę płyty zdobi grafika autorstwa Roberta Del Naja.
Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych premierach? Załóż konto aby otrzymywać nasz newsletter!
Recenzje
Już pierwszy utwór z piątego albumu Massive Attack wynagrodzi wam zakup. Słucham "Pray for Rain" (cudowny głos wokalisty TV on the Radio) i modlę się o więcej. I choć pozostałe kawałki nie osiągają mistrzostwa tego utworu, to nie schodzą z pewnością poniżej poziomu, do którego przyzwyczaili nas bristolscy mistrzowie. Można by się czepiać, że czasem zbyt prosto i oszczędnie, że mało energii, że zero pierdolnięcia, ale przecież nie za pierdolnięcie kochamy Massive Attack. Od tego mamy Hitlera i Dizzy'ego. Massive kochamy za niepowtarzalny nastrój, który, dzięki Bogu i ziołom (w wywiadzie 3D przyznaje, że towarzyszyły one tworzeniu płyty), udało się ponownie uzyskać. I za te anielskie głosy, w których dobieraniu są mistrzami. Tym razem na płycie udzielają się (oprócz wspomnianego Tunde Adebimpe z TVotR) m.in. Martina Topley-Bird (współpracująca wcześniej z Trickim, czego efektem jest kilka wspólnych projektów i jedna wspólna córka), Guy Garvey (Elbow), Hope Sandoval (Mazzy Star)... więcej »
W przypadku Massive Attack ostatnią dekadę spędziliśmy na rozważaniach, czy to już koniec trip-hopowej legendy, czy może czekamy na jej nowy początek? Po premierze "100th Window" w 2003 roku, kilku kolaboracjach, udzielaniu się na soundtrackach, zabawie w remiksy i wydaniu kompilacji podsumowującej karierę, spodziewalibyśmy się raczej artystycznego wypalenia niż powrotu z klasą.... więcej »
Są zjawiska, które ciężko opisać, zdefiniować. Można próbować, ale nigdy w pełni nie odda się należytego im uroku, mocy, magii... I właśnie takim zjawiskiem jest muzyka grupy Massive Attack.... więcej »
Ciekawe, co poza talentem wynegocjował za swoją duszę Robert del Naja. Bo że podpisał cyrograf to pewne. I zobowiązał się nagrywać tylko skrajnie mroczną i piękną muzykę. Nawet jeśli utwór miałby się składać tylko z oldschoolowego klawiszka i klaskania (jak "Paradise Circus").... więcej »
Do nowej wydanej przez Massive Attack płyty "Heligoland" podejść należy z rozwagą i dystansem gdyż podchodząc zbyt na serio można łatwo się rozczarować.... więcej »
To dopiero początek 2010 roku, a Massive Attack zaliczyli już jeden z najbardziej oczekiwanych krążków dekady. Zainteresowanie kondycją bristolskiej formacji podsycały regularne przecieki na temat postępów w realizowaniu płyty.... więcej »
Najnowszy album Massive Attack skrywa wszystkie niezbędne elementy muzyki zespołu, wymieszane jednak w sposób, który rzadko przypomina Massive Attack.... więcej »
Dawali ostatnio liczne dowody zagubienia: weźmy choćby tuziny gości odwiedzających studio 100 Suns - wśród nich Elizabeth Fraser i Mike'a Pattona - z których ślad na "Heligoland" pozostawiła ledwie garstka. Albo utwory, które nie trafiły na płytę, bo Massive Attack zdążyli się znudzić ich graniem na koncertach. Nic dziwnego, skoro ukończenie płyty zajęło im siedem lat. Owszem, ich niegdysiejsi konkurenci z Portishead ostatnią płytę montowali przez lat jedenaście, ale za to "Third" zdefiniowało ich na nowo - a na piątej płycie Massive Attack nie ma brzmień, których nie słyszelibyście wcześniej.... więcej »
Na nowy album Masywnych przyszło nam czekać aż siedem lat. Siedem lat, podczas których w muzyce zmieniło się wiele, również w trip-hopie. Fantastyczny album wydało Portishead, ukazał się solowy projekt autorstwa Tricky'ego, Archive z płyty na płytę zmieniało stylistykę. A Massive Attack? Jakby zwolnił, stracił na impecie i zapomniał, że na lidera patrzy się szczególnie czujnie.... więcej »
Recenzje użytkowników
Recenzje światowe
Throughout the '90s, "trip-hop" was the best anyone could do to describe Massive Attack and the head-nodding family of talents it inspired, like Portishead and Tricky. But following the recent paths of those acts, Massive Attack's first effort in seven years pushes farther beyond its comfort zone.... więcej »
And so Massive Attack's fifth studio album arrives, a full seven years after its predecessor. The wait automatically confers a sense of event on Heligoland, as evidenced by the fact that one Sunday paper dispatched not a music journalist but Will Self to interview the people responsible. After spending 1,000 words establishing that he's the only person in Britain who refers to Massive Attack as "the Massives", he finally let fly with the what-did-you-have-for-lunch-mate-dictionary-pudding? stuff he had presumably been employed for: "The Massives have always had a certain fissiparous approach to their work as an ensemble" and so on.... więcej »
"Heligoland" comes across as an anthology rather than an album. It's a dour collection of concepts and strategies - some successful - as Massive Attack ponders what to do after trip-hop.... więcej »
Massive Attack have a gift for translating the ominous tartness of tripped-out electro music - Ecstasy's teeth-grinding paranoia rather than carefree euphoria.... więcej »
Dodaj swoją recenzję




























Zawsze chciałam napisać taką recenzję;). Ale czy rzeczywiście to kolejny, bezbłędny album Massive Attack? Trudno jednoznacznie określić. Może to efekt pewnego zmęczenia materiału - zmęczenia czekaniem, wygórowanych oczekiwań, ale nie jest to ten sam typ podniecenia, który towarzyszył słuchaniu "100th Window", który nie pozwalał na wyłączenie płyty i który nie opadał nawet po 2348734 odsłuchaniu płyty.... więcej »